|
2009
____________________________________
____________________________________
.
.
.
sounds :
.
.
.
wrzesień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj |
Moments
Wyczuwam i odbieram jego nastroje jak empatyczna gąbka. Taka do zmywania naczyń i podłogi. Wciągająca kurz i lepkie plamy niezadowolenia. Kiedy jest dobrze śmieją się jego niebieskie a moje szare. Oczy. Jak źle siedzę cicho i widzę jak w ledwie zauważalnym tiku drży mu prawy kącik ust.
Nie lubię jak ma jasne buty i podoba mi się nowa stalowa koszula. Rozmawialiśmy stojąc już nie wiem o czym, automatycznie poprawiłam mu koszulę i krawat, wyrównał go nie przerywając zdania. Odwróciłam głowę i natknęłam się na osłupiałe spojrzenie koleżanki.
Muszę na siebie uważać. Sobie powinnam powiedzieć stop.
Przecież to mój przełożony. cassis 2009-09-22 19:49:10 skomentuj (0) Nie jest dobrze ale nic to, radio maryja uratuje polski hiphop Trzymałam w rękach szklaną miseczkę i nagle poluzowałam uścisk rąk. Upadała bardzo powoli i miękko. Rozbiła się w drobny mak. Przekroczyłam rozbite resztki i spokojnie odgrzałam obiad w drugiej. Obojętnie. Jak dużo rzeczy ostatnio. Niespodziewanie przyszła jesień. Lato niespełnionych planów i niedotrzymanych przyrzeczeń przeciekło przez zbyt szeroko rozstawione palce. Nie ma plakatów na ścianach ani kolorowych obrazków. Uciekając przed świadomością, że nie mam o czym myśleć jak usypiam staram się odpowiednio późno chodzić spać.
Nowe rzeczy leżą nie rozpakowane w błyszczących markowych reklamówkach na krześle, jedne na drugich. Ale chodzę uśmiechnięta. Miła jestem. Mówię dziękuję. I przepraszam. I proszę.
Chociaż gdzie idę ciągle jeszcze nie wiem. cassis 2009-09-22 19:48:14 skomentuj (0) Jestem robotem zapierdalam w sobotę Czy ja jestem zmęczona? Skąd. Po 9ha pracy, kiedy do 13ha nie wstałam zrobić ani siku, gdyż zarabialiśmy pieniądze, znaczy się szefunio miał pomysła a ja byłam jakby od realizacji. Do tego musiałam być miła i nie drzeć mordy, tylko z uśmiechem tłumaczyć na spokojnie co musimy zrobić. I takaż byłam. Od tego uśmiechu najwidoczniej mam teraz skostniały kark i ramiona i leci mi krew z nosa. Jak już mogłam iść to siku i coś zjeść wpadła sekretarka, że jakieś ministry przyszły z wizytą więc mamy siedzieć na dupach, nigdzie nie łazić, posprzątać na biurku, nie śmierdzieć i po cichu oddychać. Teraz zładowałam piwo ciemne marki kozel i cigareta i mam zamiar grać w grę kuleczki układając je kolorami, bo to max co może ze mnie być. Weny jakby brak. Za to byłam w niemcach, ładny kraj, fajnie się jedzie 180km/h autostradką, wszędzie rośnie malowniczo chmiel a na coffe breaku rozdawali maciupeńkie rozczulające batoniki mars i snikers. Roger roger. cassis 2009-09-22 19:47:01 skomentuj (0) Podobno "Masz fajną chemię, coś takiego nieuchwytnego"
Mam. Podobno. cassis 2009-06-15 21:07:16 skomentuj (4) kunferencyja Wszystko by przyschło jak strup na psie gdyby nie koleżanka, która wróciła tydzień po konferencji i od progu powitała nas złośliwym czy aby już wytrzeźwieliśmy i czy opowiadaliśmy kolektywowi jak było. Tia. Ze szczegółami. Już biegnę.
Byłam bowiem na konferencji, która zapewne była ciekawa i mogła wnieść wiele nowego w mój pogląd na temat aktualnej sytuacji rynku energii i którą zapewne doceniłabym lepiej, gdybym nie pozostawała w harmonijnym i ciągłym stanie przyjemnego upojenia alkoholowego. Zaczęliśmy kulturalnym aperitifem z czerwonego wina w ogródku w czasie zdaje się trzeciego odczytu już i później zgodnie z zasadą bilansu wodnego organizmu staraliśmy się uzupełniać.
Po dwóch winach postanowiłam się zdrzemnąć jednak ciuteńkę przed oficjalnym party, zwłaszcza, że dzień wcześniej brałam udział w khm, coctail party, gdzie wystrzeliliśmy się na mat planetę przy pomocy kolorowych i słodkich. I z owocami.
Ze słodkiej drzemki obudził mnię nie anioł z łoża kwiatów a szefunio, który przyjechał i pod oknami wyzywał niesprzyjające okoliczności podróży. Wiedziona miłością wierną rozpoznałam znajomy głos i z wrodzonym dla dziecka osiedla wdziękiem wychynęłam rozczochrana witając go słodko "Co się kurwa tak drzesz, tu ludzie śpią".
Później odbyła się część oficjalna na statku, gdzie chcąc zagłuszyć bujanie i chorobę morską wlewałam w siebie sukcesywnie czerwone wino. Świetne zresztą. Porozdawałam wizytówki, pouśmiechałam się, hello how do you do, kak djela, was ist lost, haha, hihi, panie prezesie rzeczywiście może na ty przejdźmy. Po północy wywlekli mnie, że jedziemy GDZIEŚ i CZYMŚ na after. Tzn. została podana nazwa miejsca oraz szczegóły z tym, że po węgiersku. Więc jakby wszystko jedno. W środku lasu na wyspie w doborowym towarzystwie nastąpiła konsumpcja śliwowicy miejscowej, wódki czystej oraz jagermaistera. Oraz tańce. W parach. I później częściowo solowe. W okolicach czwartej rano wmaszerował do Sali tanecznej kolega prelegent dzierżąc dumnie w naręczu 0,7 finlandii. I znów polka galopka. Jak zaczęło świtać ( no dobra i jak nas wywalili..) udaliśmy się grupą kompletnie nieskładną w kierunku domniemanego śniadania. Każdy sobie ale w jednym kierunku. Jakby. Śniadanie nie zostało spożyte gdyż ekipa podzielona na podgrupy owszem pojechała do makdonalda, szkoda, że każdy do innego. Jest dokumentacja fotograficzna powrotu niestety, na razie jednak niepublikowana i przeznaczona raczej do zniszczenia. Widać bowiem tam jak wracamy w bliskim uścisku z naszym project managerem. Miły i sympatyczny jest, zimno było, to się podpięłam. Natomiast szefunio mimo starań nie nawiązał romansu i wracał z nami. Były sobie świnki trzy, ja ty on, to my. Mimo szalonej zabawy jaką sprawiała nam fotokomórka w drzwiach wejściowych hotelu udało się nam w końcu wejść. W drzwiach pokoju powitała nas wściekła jak sto diabłów współlokatorka z kwaśnym pytaniem czy bardzo w tym korytarzu wieje. Bo się kiwamy. Ponoć. A nam tak z łódki zostało.
I tak o. Każdy spał u siebie, bo jednak porządne ludzie jesteśmy w miarę. Teraz pan PM omija mnie wzrokiem w pracy lub rzuca nieśmiałe oczko spod rzęs. Z szefuniem za to układ jest prosty, czego nie pamiętamy tego nie było a co na baletach każde robiło to zostaje między nami. Proste nie?
A na to wróciła ta, co nas witała rano i będzie sensacje robić. cassis 2009-06-15 21:05:20 skomentuj (2) Szybki update Jem tosty z oscypkiem, jutro lecę na tydzień do budapesztu, dobieram codziennie cienie do koloru bluzki, kupiłam sobie trzy swetry na wyprzedaży i układam je kolorami jak lentilki, przytulam się niepostrzeżenie w pracy do ramienia szefa i wdycham jego zapach, spotykam się z mało znanymi ludźmi i nie warczę na nich, idąc po korytarzu podskakują co trzeci krok, upijam się w piątkową noc i znikam po północy jak kopciuszek zostawiając księcia bez słowa i telefonu, nie pojawiam się na sobotnie randki, bo oglądam oficera, piję syrop na odporność, kupuję małe marcepanowe prosiątka w niespodziewanych prezentach, czytam w tramwaju i słucham w kółko jednej piosenki na youtube. Na biurku w kubeczku obok długopisów, nożyczek i ołówków mam bukiet z czupaczupsów. cassis 2009-06-08 21:07:53 skomentuj (0) Zajob Byłam w pracy do 22:00. Z przerwą na obiad, w czasie której jedna osoba popełniła drobny błąd. Nikt jej nie skontrolował. Ona już nie pracuje ale jeszcze o tym nie wie. My na bieżąco minimalizujemy straty w systemie. Teraz mam 4 godziny na spanie i wracam znów na dyżur. Any question? cassis 2009-04-16 23:35:36 skomentuj (2) Bed&Breakfast Mam doskonale wygodne łóżko.
Właśnie się rozglądam i co widzę wokół? Dwie kołdry, trzy poduszki, jasiek, komórka ( z budzikiem), trzy jabłka, siatka w siatce siateczka w siateczce woreczek a w nim cukierki ziołowe ricola, pudełko i instrukcja obsługi prostownicy do włosów, skarpetki ciepłe, bluzka co ją miałam ubrać wczoraj ale się rozmyśliłam, butelka z wodą, papierek po marshmallow's (jasne nie?), balsam do ciała, polityka ostatnia, książka brutalnie rozłożona grzbietem do góry, dwa piloty do tv, bateria paluszek (nie znajduje zastosowania).
A narzekam, że sama śpię. cassis 2009-04-01 22:04:25 skomentuj (0) Fuja Czy mógłby ktoś wytłumaczyć moim przyjaciółkom, że rybiki NIE są fajne?
Owszem jedna próbowała mnie przekonać do nich pokazując JAK ROBI RYBIK (inną mam na stanie co pokazuje kabaczka...). Drugą uparcie twierdzi, że one są, uwaga, miłe, śmieszne i sympatyczne. Chociaż pozwalam sobie olać jej opinie, bo ma w domu też pająki zgodnie z zasadą "Szczęśliwy dom - gdzie pająki som".
Moja łazienka jest nieszczęśliwa a ja idąc w nocy za potrzebą stąpam ostrożnie, żeby w oślizłego dziada nie wdepnąć. Gazem je? Trutką? Wyczytałam, że toto papier żre to może zawinę jakiś cyjanek w małe kuleczki miękkiego i puchatego papieru toaletowego? Będzie na deser a później giń kanalio. Osiem lat ono żyje, to nie na moje zdrowie.
Robak twój wróg. cassis 2009-04-01 18:54:49 skomentuj (1) Ogłoszenia drobne dla średnio zainteresowanych
Ostatnio można mnie kupić za paczkę marshmallows od marksa & spencera.
Za dwie zostaję do rana. ;-) cassis 2009-03-31 00:59:53 skomentuj (0) Spis cudzołożników domniemanych Wymyślonych, spotkanych po pijanej drodze, w oparach absurdu i dymu papierosowego. Takich na chwilę, na telefon, na dotyk.
Jeden zmartwychpojawiający się nie wiadomo skąd. Dwa metry ginące pod ciężarem uśmiechu.
Oficjalne przyjęcie, obcasy taksówki, wizytówki, stół międzynarodowy z wieloma gatunkami wina, stół polski z litrem zlodowaciałej finlandii. Śmiejące się oczy na w kącie, dawno zawarta znajomość. I nagle rozmowa o wszystkim, ta sama częstotliwość nadawanych fal, myśli biegnące w jednym kierunku. Ciepłe, silne ramię za mną zamiast oparcia kanapy. Wspólny joint, schowani w zaułku, schowani w sobie.
Zadzwonię. Nie zadzwonił. Odjechał z wielkiego miasta do mniejszego. Daleko stąd blisko tam. Na zdjęciu pięciolatek z ojcem na rybach.
Drugi. Niezaprzeczalnie pociągający.
Kolejne pokłosie kolejnego spotkania na szczycie, kiedy oficjalny sponsor płaci za drinki i pierwsze rozmowy są służbowe. Później partner nocnych rozmów, pierwszych w parne lato, sporadycznych do teraz. Zimny lód w drinku, coraz bardziej palące słowa. Za bardzo nierealne jednak, żeby wzbudziły uczucia. Drugie spotkanie, już osobiście już na dotyk. Ostatnio przewijający się motyw kolejnego.
Trzeci. Jedyny, za którym poszłabym w ciemno ale stoję w miejscu gdzie mnie postawił i nie robię ani kroku do przodu. Tak jak sobie zażyczył.
Przewracam kartkę. cassis 2009-03-31 00:51:59 skomentuj (0) What goes around comes around-przydługa historia bez happy endu Gdzieś głęboko schowane mam moje sumienie. Nie szastam nim i w miarę oszczędzam ale są sytuacje kiedy samo wyłazi i drapie od środka.
Tytułem wstępu. Kiedy Silny powoli i niepozornie wkradał się w mój niewielki świat i kiedy po raz pierwszy byliśmy razem zapytałam jak to jest. Z nim. Z jego światem. Mam żonę, której nie kocham, kochankę, która kocha mnie. A teraz jesteś Ty. Czy na pewno było tak słowo w słowo? Czy tak to chciałam zapamiętać zanim zapamiętale zatopiłam się w Nim? Nie wiem już teraz.
Później było różnie, więcej gorzej rzadziej lepiej. Z wrodzonym talentem poddawałam się dramatyzowaniu i budowaniu wyimaginowanego świata z miejscem dla nas. Długo wierzyłam, że się uda.
Trwając w przekonaniu, że ...której nie kocham.. chciałam wierzyć, że to skończone. Nie można jednak skreślić, tego, że po drugiej stronie ktoś jest. Pierwszy raz pomyślałam o Niej kiedy siedzieliśmy nad rzeką, w butelce wina odbijał się księżyc, dotykaliśmy się ramionami. Zadzwoniła. Co jej powiedział? Nie wiem ale poczułam wtedy dziwne współczucie dla Kobiety. Czekającej, wierzącej na słowo, zajmującej się ich wspólnymi dziećmi, dla których całym światem są właśnie oni dwoje. Nie ja. Czy Ona wiedziała, jak kończą się te wypady? Powiedział jej? Nie wiem do dzisiaj.
Czy to źle, że chciałam wiedzieć kim Ona jest? Internet to niewyczerpane źródło informacji. Podstawowe dane, zdjęcie wystarczyło. Tylko dlaczego pod zdjęciem taka ostra wymiana zdań? Walka dwóch Kobiet. Wyrzuty, zbytecznie jadowite słowa. Wysupłałam imię tej która mnie kocha. Nie wiem jak to się stało, że automatycznie solidaryzuje się z Nią . Z Żoną. Wolno budować przecież swoje szczęście ale tylko i wyłącznie jeśli nie depcze się innych. Przepłakałam niejedną noc, że to nie ja, że ona jest obok niego teraz ale nie przyszło mi do głowy walczyć. Stawać przeciw komuś kto był pierwszy, kto jest po tej samej stronie - stronie, która kocha.
Dlaczego kobiety walczą przeciw sobie a nie stoją razem w szeregu? We wspólnym pułku cierpliwości, wybaczania, wiary, siły. Brygadzie matek, kochanek i towarzyszek doli i niedoli. Do tego w tak poniżający i żenujący sposób.
Nie wiem czy jest dobra czy zła, miła czy mniej, sympatyczna czy arogancka. Nie wiem. Wiem, że wybrał ją i wierzę w niego i w Kogoś kto tak pokierował tą historią, mimo, że ja okazałam się zdaje się najmniej ważnym wątkiem. cassis 2009-03-31 00:50:46 skomentuj (0) ... Co chwilę na świecie zdarzają się wypadki. Obok. Za ścianą. Za drzwiami. Kiedyś nie zawsze rozumiałam dlaczego ciocia płacze. Skąd ciche rozmowy. Wtedy nie dotyczyło to mnie. Świat kobiet to jeszcze wielka tajemnica dla dziewczynek z warkoczami.
Teraz jestem bliżej. Więcej wiem, inaczej czuję.
I kiedy tak całkiem blisko nagle przestaje bić małe zaledwie 10 tygodniowe serce to nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego.
Może dlatego, że tak bardzo bym chciała, żeby ktoś kiedyś usłyszał ten rytm we mnie. cassis 2009-03-31 00:49:04 skomentuj (0) Brutalne prawdziwe oblicze dziewczęcych marzeń cassis 2009-03-30 19:59:16 skomentuj (0) BO TAK!! Prosze Migusiem Spierdalac! ot mam i co zrobic. zwlaszcza w poniedzialek kiedy leje. cassis 2009-03-23 08:17:56 skomentuj (0) |
Księżniczka ...
___________________________________
___________________________________
.
.
.
we własnej osobie lejdis sosko haniuta barbarella wszystkie anki to fajne chłopaki... Oni Drugie życie Pana W Gwiezdny pies Piotruś Pan Panpiotruś-Piotruśpan scovron wykształciuch;-) Miszczu! One Beki Królowa Dyskoteki Gienka Frotka Ona krzesła na próbę Beznaiwna Kędzierzawa emigrantka ze zdolnością pakowania się w tarapaty :-) Rozmawiają, bywa, że o drożdżach:) Ooo, natalieee:) Wyprany Igo Uśmiech tego pana rozbraja:) Bellis lilijki i zielone oczy MÓJ GAD : 6744511
|
|
|